kino

Transporter - film o dobrym kierowcy Frank Martin (Jason Statham) to znakomity kierowca, słynie z tego, ze potrafi przewieźć samochodem każdy rodzaj przesyłki. Jest lojalny, nigdy nie daje się złapać policji, nigdy nie zagląda do przesyłki więc nie wie co przechodzi. Ta dyskrecja jest szalenie ceniona przez kontrahentów Franka. Ciekawi to jednak i policje, komisarz Tarconi zastanawia się, z czego żyje Frank. Nie pracuje, jednak nie cierpi na brak gotówki i ma rewelacyjne auto. Pewnego dnia Frank dostaje kolejne zlecenie. Nieopatrznie łamie swoją zasadę czując się zaniepokojonym. Tym razem przesyłkę stanowi skrępowana i zamknięta w worku dziewczyna. Frank dostarcza ja do klienta, ale ten postanawia Franka zabić. Nie wie, ze rozpęta tym wojnę bo zabicie błyskotliwego kierowcy nie jest łatwe. To były komandos, które postanawia zemścić się na swoim kliencie. Francja staje się terenem wojny gangu z Frankiem Martinem. "Transporter" w reżyserii reżyseria Coreya Yuena i Louisa Leterriera, a nakręcony na podstawie scenariusza Luca Bessona to całkiem przyjemny dla oka film. Szczególnie dla tych wszystkich, którzy lubią motoryzacją, efekty specjalne i pościgi samochodowe. Nas jednak zadziwia w tym filmie inna rzecz. Gdzie są tutaj autowarsztaty? Oczywiście to byłoby wbrew ideologii filmu, tutaj główny bohater ma przede wszystkim robić wrażenie na widzu poprzez rozgrywającą się szybka akcje, nie mniej w filmie o motoryzacji autowarsztaty powinny się pojawiać. Bo nawet najlepsze samochody wymagają serwisu, tutaj za to bez względu na przygody kierowcy samochód zawsze jest w idealnym stanie. T nieracjonalne, przeczy wszelkiej logice. Bo doskonale wiemy, że autowarsztaty są dziś podstawą w świecie motoryzacji. Bardzo często bywa tak, że reżyserowie i producenci w imię rozwoju akcji rezygnują z wątków związanych z mechanika i naprawianiem uszkodzonych pojazdów. Autowarsztaty - a w zasadzie ich brak jednak psuje cały realizm w filmie, bo dziś niemalże każdy z widzów ma za sobą samochodowe przygody i zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że autowarsztaty są tak mocno związane z życiem w samochodzie, ze nie da się tego w żaden sposób rozdzielić. I mimo że film "Transporter" cieszył się uznaniem u widzów, to jednak do doskonałości wiele mu brakowało. Nagrano później dwie kontynuacje, ale za każdym razem autowarsztaty były pomijane w scenariuszu, a za każdym razem samochody były bajeranckie i wymagające szczególnej opieki. Nawet w kinie trzeba stwarzać pozory i walczyć o jak największy realizm. W przeciwnym razie bowiem widz może i jest zadowolony, ale ma cały czas poczucie braku pewnych elementów niedoskonałości filmu. Toteż rada dla producentów: szukajcie w filmie realizmu, odpowiednika naszych codziennych dni. Jeśli są samochody, to muszą być i autowarsztaty. Bez tego ani rusz, nawet w najlepszym kinie. Autowarsztaty zawsze towarzysza motoryzacji, bez względu na przesłanie, jakim chce się posłużyć reżyser lub scenarzysta. ... Lista plików strony